Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 8 stycznia 2012
zlepek ostatnich wydarzeń z planowanym rozwinięciem. kiedyś.
Uhh. Już po wyjeździe. I po sylwestrze, na którym tak pięknie się wszyscy pokłóciliśmy. Ogólnie niezły był dym. Ale już wszystko okej i dobrze, że teraz się z tego śmiejemy. Poza tym nie ma to jak dwunastogodzinna podróż pociągiem. To tak z ostatnich wydarzeń, żeby trochę nadrobić.. przez ostatnie dni miałam piękne sny. Aż szkoda było się budzić..Opowiem je kiedyś.. Ukształtowały właściwie moje postanowienia noworoczne i uznaję je za najlepszy świąteczny prezent.. Co więcej, moja sytuacja zaczyna się normować. Przywykłam już do obecnego stanu rzeczy i akceptuję go.. W sumie teraz mogę starać się wszystko poprawić. Przysięgłam mu.. Temu, którego już tu nie ma.. Temu, który jest moją wiarą, siłą i nadzieją, że co by się nie działo, będę żyć w zgodzie z samą sobą, że będę dobrym człowiekiem, że nie utracę swych wartości i już nigdy nie wpadnę w dół, przez który nie tylko mi się oberwało. Chcę żeby wiedział, że robię to dla niego.. Cieszę się też, że innym się udaje. Odwożąc mnie do domu Rafał jak zwykle pomylił znaną nam dobrze trasę, więc miałam sporo czasu na przemyślenia, zanim wykierował autko na właściwą drogę.. Jedno jest pewne.. Nie warto przejmować się popełnionymi błędami, jeśli nawet nie dano nam szansy naprawienia ich.. Jutro będą mnie kłuć.. a może później kroić. Mam serdecznie dość naszej służby zdrowia, nawet prywatnej.. I tych porannych pobudek.. Tak czy inaczej, głowa do góry.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz