Dziś noc spędzam głównie z Czesławem, wyłowionym z posklejanej wcześniej playlisty.. Cóż, właściwie nadal myślę o tych samych rzeczach, tylko punkt widzenia troszkę mi się zmienia.. Nadal jednak dręczy mnie niepotrzebne ale jakże wszechobecne "gdybanie". Myślę sobie jak by to wszystko się potoczyło, gdyby życie dało Ci chociaż jedną lekcję pokory.. Porządną lekcję. Lubię czasem napisać do Ciebie chociaż wiem, że nigdy tego nie przeczytasz, przyjacielu. Co by było, gdybyś nadal tu był. Analizowałam sobie w myślach jeden tekst Czesława właśnie i powiem Ci, że dzięki Tobie rozumiem go aż za dobrze.. "W sam raz" Jest o Tobie na przykład. Ja przypiszę sobie tylko kawałek. Mówi trochę o konsekwencjach tych wszystkich wydarzeń, które ściągnęły nas na dno. Wiesz, że o nic Cię nie obwiniam.. Znoszę milczenie z tą samą głupią dumą, która najpierw zrobiła z Ciebie potwora, coś, czego sam nie mogłeś opanować mimo szczerych chęci i która kazała mi na to patrzeć i odczuwać. Znoszę to aby utrzymać w całości wszystko, co z ledwością buduję z gruzów. "Bo tak już jest, że drogo płaci ten, który wybrał nic nie tracić". To właśnie te niechciane konsekwencje. Nie wiedziałam, że w jednym zdaniu można zawrzeć i opisać całokształt upadku jednego człowieka... Cóż za łańcuszek tych samych, powielanych klęsk.. Byliśmy tacy sami, szkoda tylko, że zadziałaliśmy tym przeciwko sobie i nie możemy już stać po jednej stronie. To.. strata. Nie chcieliśmy tego.
Ok, coś na poprawę humoru: haha, luzery i ciemniaki, wpierdalać aco, It's good for you! tylko nie mniej niż 10 opakowań naraz, wsypać do michy i zalać mlekiem już w ramach śniadania, bo nie będzie fazy. Proszę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz