Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 22 grudnia 2011
http://www.dramabutton.com/
Jeszcze po południu chciałam napisać tutaj, że jest okej, że wróciłam do siebie. Chciałam a nie mogę. Nie wiem od czego zacząć.. ale trochę się dziś "wyżalę i przykozaczę", a przynajmniej tak to będzie wyglądało. Może zacznę... Od wyjazdu w góry? tak, jadę.. Nadal mam pełno obaw. A jak zachoruję tam na dobre? Może będzie jak ostatnio.. Nie wszystko z resztą poszło po mojej myśli, ale o tym innym razem.. To może jednak wspomnę... O tych baranach z wieczora? O tym jak bardzo jestem 'uczulona' na obce ręce, na niewyżyte świnie bardzo naruszające moją przestrzeń? Dziś nie miałam nawet dobrej odpowiedzi na coś takiego, ale i tak w efekcie 'panowie' wracali z obolałymi łapami i w miarę konkretną, wydobytą z mej głowy i ust opinią na ich temat. Ja z kolei wracałam do domu, czego bardzo żałuję (z powodu nr 3, o którym zaraz napiszę). Znowu miałam szczęście, w ciemnej uliczce byłoby gorzej. Z resztą. Raz, okej.. dziś coś takiego x5 i serio człowiek nie patrzy ani na słowa, ani na własne bezpieczeństwo. Prapraprapra(...)pradziadek wiking byłby dumny. Trzecia sprawa. Jak długo jeszcze mam ściemniać, że ze mną okej? Ale ona dziś powiedziała, że miała dokładnie to samo, że rosło, nie chciało zejść.. Ale wycięli paskudztwo i było okej. Cóż. Blizn i tak mi dostatek, w sumie poza narodzinami nigdy nie leżałam w szpitalu. Nie żebym była tego ciekawa, ale.. Nie będę tam długo jak coś. Poza tym znów czuję się, jakby ktoś mnie upalił, obił i wystawił na balkon w te jakże upalne dni. Komu mam powiedzieć, że czasem ledwo widzę, że kręci mi się we łbie jak na karuzeli i że chudnę bez powodu? Kogo to obchodzi?! Jeśli jednak kogoś, to sobie przeczyta i nie będę się nad sobą użalać ani rozwodzić nad tym, co przeciętny, traktujący mnie co najwyżej neutralnie słuchacz nazwałby "pierdołami" Więc.. spokojnie, uwierzcie, że swoje krągłości jako tako zbliżone do normy posiadam (zbędne i nie) nie jestem na tyle głupia by się głodzić, rzygać itd jak te pojebane dziewczynki z prawidłowymi wartościami i fistaszkiem zamiast mózgu. Chociaż sam fakt, że piszę bloga skreśla mnie niemalże z pozycji o nazwie "ludzie myślący". Tak się przynajmniej czuję. Bardziej tragicznej i typowo 'blogowej' notki jeszcze chyba nie było. Uważajcie na pawia, wzrost poziomu agresji i zbyt mocne walnięcie głową w biurko, klawiaturę, cokolwiek. Sarkazm i ironia domenOM ludzi InteligĘtnych w końcu. Spoko, sama już się załamałam. Misie pysie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz