No nie myślałam, że kiedyś jeszcze wezmę w tym udział, ale w sumie czemu nie... Magda naspraszała ludu, na dodatek serio mamy się przebierać..
zapierdalam zdrowo żeby zrobić coś ciekawego, ale po dzisiejszym industrialu i afterze z fajką jedyne o czym myślę, to poduszka. Chociaż smutne wysnułam wnioski, słuchając sobie reggae. Ja kurwa właściwie nie mam żadnego autorytetu... nie ma już dla mnie osoby, którą mogłabym podziwiać za to, co robi.. za całokształt.. nie ma kogoś, z kogo mogłabym czerpać wiedzę i inspirację do życia.. Bo wszyscy już zapomnieli co to honor czy szczere wyrażanie uczuć. Zepsuli się.. Nie mają ideałów, gnają gdzie popadnie z myślą "oby do przodu i oby znośnie", nie podążają za niczym, kochają jak mogą, nie jak chcą, w ogóle.. nie żyją tak, jak by chcieli tylko dlatego, że nie jest im z górki. a ja z braku tegoż autorytetu nadal staram się do nich nie upodobnić. I może brzmi to teraz jak zwykłe pierdolenie, jednak dla mnie miało to sens.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz