z dumy, honoru, smaku i godności,
Lecz gdy zasiadasz przy szklanym stole,
koroną ciskasz w imię stracenia i chciwości.
Przeszkadzać Ci będzie, gdy przy tym stole
polewać będziesz ze szkła - w szkło "grajka"
I już ręce masz szklane i szkliste oczy Twoje,
bo on melodię i kroki da, krzyknie - Twoja bajka!
Jeszcze niedawno pokłon złożyłeś każdej z wartości,
Teraz zaś klęczysz przy piersi korynckiej córy
I patrzysz któż jeszcze z Twych zacnych gości
Zaspokoi dziś rwącą część Twojej natury.
Ty kroki już stawiasz. I wnet pieścisz je rękami.
"Ideał sięgnął bruku!" - leżysz obok korony.
Upadek ciał szklanych - one kruche, i znakami
ciało i kielich się zdobią, a Ty? osamotniony..
rękę stłuczoną wyciągasz w tłum, lecz " ostra i śliska"..
Nikt chwycić nie chce, a grajek wygrywa
melodię, która już jest Ci tak bliska,
kto do końca nie upadł nie wie, co przegrywa.
Cóż to, królowi upaść nie wypada,
zrzuć więc z siebie szaty swych wartości.
Tam w tłumie już żadna dusza poznać nie rada,
żeś Ty z wyżyn, żeś ikoną dostojności.
Nie różnisz się jednak niczym od rynsztoku,
gdy jesteś z nimi, jak oni być możesz, mój drogi.
Lecz czemu i czemu w kolejnym już roku
pozwalam Ci ciskać koroną w podłogi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz