Łączna liczba wyświetleń
środa, 4 kwietnia 2012
stało się.
Wiedziałam, że ta chwila kiedyś nadejdzie.. I owszem, nadeszła. W najmniej oczekiwanym momencie, a mianowicie w jednym z autobusów nocnych linii, dobrze po północy, w środku tygodnia, pod koniec trasy (na szczęście). Jeśli wszystko, co młody gadał, było skierowane w moją stronę, pozbywam się jakichkolwiek wyrzutów sumienia.. Jeśli nawet to nie było do mnie, mam teraz pełen, negatywny obraz jego wspaniałej osoby. Mogłabym to w sumie odebrać jako komplement, ale sposób, w jaki dzielił się tym wszystkim z grupką kumpli była nie do przyjęcia.. zawsze pojawiasz się Ty, kiedy ma być on. kurwa. nigdy nie pozbędę się tego wszystkiego, co jeszcze leży mi na sumieniu.. dosłownie na 2 min przed tym, jak znów pojawiłeś się na mej drodze, myślałam, co by było, gdybym spotkała tego drugiego.. mądrzejszego.. I Bóg chyba nade mną czuwa, bo dokładnie w tym epickim momencie padł mi odtwarzacz i mogłam Cię posłuchać. Tego głosu nigdy nie pomylę.. dziwny zbieg okoliczności.. ale jakby nie było, na plus. wiem więcej i chyba muszę zerwać to, co trzyma mnie jeszcze przy was i nie pozwala żyć pełnią życia. Nie mogę oglądać się za siebie i robić wszystkiego pod jego dyktando.. Trudno. Ale cóż, nie warto. Dla was nie warto, choćbym nie wiem jak chciała.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz